Ten wpis jest dla mnie bardzo nietypowy. Do napisania go skłoniło mnie wiele rzeczy. Przemyślenia, różne sytuacje z życia osobistego, a także znaleziony dziś w Diggu artykuł pt. „20 rzeczy, które chciałbym wiedzieć, zaczynając dorosłe życie”. Większości czytelników to, co napiszę, może się wydać oczywiste, ale to właśnie pomijanie rzeczy, które wydają się oczywiste, ma w naszym życiu najpoważniejsze konsekwencje.

1. Nie krytykuj

Wiele osób uważa, że najlepszym sposobem, by zmobilizować inną osobę do poprawienia swojego zachowania, pracy itp. jest skrytykowanie jej. Moim zdaniem, nic bardziej błędnego. Krytyka według mnie w zdecydowanej większości przypadków daje zupełnie odwrotne efekty. Powoduje obniżenie poczucia własnej wartości, przez co osoba krytykowana ma mniej siły i chęci do tego, by cokolwiek zmienić.

W „konstruktywną krytykę” wierzę tylko w wyjątkowych przypadkach. Wtedy, kiedy osoba krytykująca jest autorytetem, jesteśmy pewni że jest bezstronna i uczciwa, oraz potrafi rozmawiać z nami tak, aby nie zranić naszych uczuć. Znałem chyba w życiu tylko jedną taką osobę (mojego wieloletniego szefa).

Zamiast więc krytykować kogoś, pomyśl, za co mógłbyś tę osobę pochwalić. Co możesz zrobić, by poczuła się lepiej. A jeśli coś Ci nie pasuje w tej osobie i koniecznie chcesz to przekazać, najpierw zastanów się — po co? Czy z pobudek egoistycznych, czy na pewno dla dobra tej osoby?

Zastanów się również, czy to, co krytykujesz w danej osobie może ulec zmianie i jak dużego nakładu pracy zmiana ta będzie wymagała od osoby krytykowanej. Jeśli krytykujesz coś, co zmianie nie ulegnie lub ulegnie nieprędko — nie ma to najmniejszego sensu. Robisz to wtedy tylko i wyłącznie dla polepszenia własnego samopoczucia, bo przecież i tak wiesz, że to się (szybko) nie zmieni. Pamiętaj też, że jest duża różnica między krytykowaniem faktu/zachowania a krytykowaniu osoby.

Krytykując (jeśli jest to absolutnie konieczne) nigdy nie uderzaj w emocje. Nie próbuj spowodować, by osoba krytykowana poczuła się przez to gorzej. Jeśli Tobie sprawia satysfakcję, gdy ktoś czuje się przez Ciebie gorzej — nie obraź się, ale jesteś chory/chora psychicznie. Najlepiej idź do psychologa, zanim narobisz więcej szkód w życiu innych ludzi.

Przykład w pracy: nie krytykuj kogoś, że źle wykonał swoją pracę. Doceń to, co zrobił dobrze i delikatnie wskaż mu błędy, które popełnił. Jeśli powiesz, że to co zrobił jest „do dupy”, na pewno następnym razem nie zrobi tego lepiej. Jedyni szefowie, których pamiętam, cenię i dla których chętnie pracowałbym ponownie, to ci, którzy to potrafili robić.

Przykład w życiu osobistym: krytykowanie wyglądu bliskiej Ci osoby nie spowoduje, że ta osoba zacznie wyglądać lepiej, a raczej spowoduje, że szybciej kopnie Cię w tyłek i znajdzie kogoś innego, kto jej krytykować nie będzie.

2. Traktuj innych tak, jak chcesz, aby traktowano Ciebie

Chyba najbardziej typowym objawem chorego egoizmu jest traktowanie ludzi inaczej, niż chciałoby się być traktowanym przez nich. Jeśli wymagasz czegoś od innej osoby, najpierw zastanów się, czy wymagasz dokładnie tego samego od siebie.

Przykładowo: jeśli chcesz, by ktoś zrezygnował z czegoś dla Ciebie, czy sam/sama jesteś w stanie z czegoś dla tej osoby zrezygnować? Jeśli oczekujesz, że ta osoba będzie dla Ciebie coś robić, czy sam/sama będziesz robić coś, czego ta osoba pragnie? Każda pozytywna relacja międzyludzka wymaga równowagi. Czy jest to znajomość, przyjaźń, czy związek — jeśli tej równowagi nie ma, prędzej czy później strona „poszkodowana” to odczuje i będzie miała dość.

Zanim więc zrobisz cokolwiek względem bliskiej Ci osoby, zastanów się, czy chciałbyś/chciałabyś, aby ta osoba zrobiła to Tobie. Stare dobre powiedzenie „nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe” być może częściowo odeszło w zapomnienie, ale warto sobie o nim przypomnieć zanim zostanie się samym jak palec.

Przykład w pracy: jeśli uważasz, że ktoś powinien pracować bardziej intensywnie lub skutecznie, zastanów się najpierw, czy pracujesz bardziej intensywnie od niego.

Przykład w życiu osobistym: jeśli oczekujesz od bliskiej osoby, że da Ci więcej wolności (np. nie będzie się wkurzać, jeśli spotkasz się od czasu do czasu z kumplami na piwo), dawaj tej osobie dokładnie to samo (np. zachęć tę osobę do tego, by od czasu do czasu spotkała się sam-na-sam ze swoimi znajomymi).

3. Doceniaj to, co inni robią dla Ciebie

W naszym współczesnym skomercjalizowanym świecie niewiele (niestety) zostało ludzi, którzy robią coś dobrego dla innych całkowicie bezinteresownie. Jeśli Ciebie na coś takiego nie stać (a szkoda), przynajmniej doceń każdego, kto robi to dla Ciebie. Nawet jeśli jest to drobiazg. I daj tej osobie to odczuć, po to, by poczuła się lepiej. Bo jeśli robi coś dla Ciebie, to zasługuje na to, by dzięki Tobie czuć się dobrze.

Doceniając rzeczy, które inni robią dla Ciebie, staraj się jednak do nich nie przyzwyczajać. Pamiętaj, że osoby te robią to dobrowolnie i nie jest to ich obowiązek. Nie ma nic gorszego, niż przez dłuższy czas robić coś dla kogoś i nie dość, że nie być przez to docenianym, to jeszcze znaleźć się w sytuacji, kiedy osoba ta potraktuje to jako coś, co jej się należy. Nie należy Ci się nic dobrego od nikogo. Absolutnie nikogo. To, że ktoś robi coś dobrego dla Ciebie jest tylko i wyłącznie jego dobrą wolą. Nie zapomnij o tym. Nigdy.

Przykład w pracy: jeśli ktoś pomoże Ci zrobić część Twojej pracy, nie spodziewaj się, że zrobi to za drugim razem. I nie zapomnij szczerze podziękować — nie musiał tego robić.

Przykład w życiu osobistym: jeśli bliska osoba przyniesie Ci prezent, nie spodziewaj się, że będzie to robiła regularnie. Doceń, że to zrobiła właśnie w tej chwili, w tej sytuacji i choćby prezent wcale Ci się nie podobał, pamiętaj, że osoba ta mogła równie dobrze nic Ci nie dać.

4. Nie oczekuj niczego od innych

Oczekiwania są złe. Powodują, że osoba im poddawana często czuje, jakby coś było na niej wymuszane. A w takiej sytuacji trudno czuć się dobrze. Oczekiwać moim zdaniem od kogoś innego można tylko rzeczy, które po pierwsze — samemu stara się tej osobie zapewnić, a po drugie, które zostały wcześniej ustalone między dwojgiem ludzi (ewentualnie można je uznać za oczywiste — typu wykonywanie swojej pracy czy bycie wiernym partnerowi).

Niestety, wiele osób często oczekuje czegoś od innych, nie mówiąc im nawet o tym. Myśląc, że osoby te powinny same się tego domyśleć. Na świecie nie ma jednak jasnowidzów i żadna relacja, żadne uczucie nie jest podstawą do tego, by spodziewać się, że ktoś odczyta Twoje myśli. Jeśli czegoś potrzebujesz, daj o tym znać. Jeśli nie dasz — Twój problem, Twoja wina.

Moim zdaniem niejasne, nieustalone od początku oczekiwania są głównym powodem konfliktów między ludźmi. Nawet, jeśli zostaną wyrażone później, zazwyczaj są niespodziewane i nie zawsze druga osoba jest chętna lub zdolna do ich zrealizowania. Powstaje sytuacja, w której jedna osoba nagle zaczyna czegoś chcieć, a druga osoba nigdy nie spodziewała się iż będzie musiała to dać/robić. Sytuacja, z której praktycznie nie ma wyjścia innego niż rezygnacja z danej relacji z daną osobą.

Jeśli już więc absolutnie musisz czegoś oczekiwać, oczekuj tylko tego, czego oczekiwałeś/oczekiwałaś od początku relacji z daną osobą i o czym osoba ta dobrze wiedziała (i jawnie się na to zgodziła). Niczego więcej. Cała reszta to tylko i wyłącznie dobra wola drugiej osoby.

Przykład w pracy: nie oczekuj od kogoś, że będzie dłużej siedział w pracy. To jego dobra wola. Nie oczekuj, że zrobi więcej, niż ma obowiązek zrobić. Doceń, jeśli to zrobi.

Przykład w życiu osobistym: nie oczekuj od swojego partnera, że będzie Ci robił obiady, jeśli sam, od początku, nie zadeklarował chęci robienia tego. Jak potrzebujesz kucharza/kucharki, najmij gosposię.

5. Uważaj co i jak mówisz

Praktycznie wszystko, co chcemy powiedzieć (napisać) można wyrazić na wiele różnych sposobów. Choć znaczenie może być dokładnie takie samo, emocje jakie niesie dany przekaz mogą być zupełnie inne. Ba, co gorsza, sposób odbioru tego przekazu również może być zupełnie inny. Dlatego ugryź się w język, zanim powiesz cokolwiek ważnego i zastanów się, czy osoba, z którą rozmawiasz, odbierze Twój przekaz dokładnie tak, jak tego chcesz.

Wiele rzeczy (szczególnie wspomnianą wcześniej krytykę) można przekazać zarówno tak, aby dana osoba poczuła się źle, lub tak, aby nie doświadczyła żadnych negatywnych emocji (a nawet doświadczyła pozytywnych). Nie lekceważ więc sposobu przekazu, nie koncentruj się tylko na jego treści.

Przykład w pracy: zamiast „no, niezła robota” naprawdę milej usłyszeć „jestem z Ciebie bardzo zadowolony”. Chyba każdemu z nas sprawi przyjemność, jeśli coś takiego usłyszymy od szefa.

Przykład w życiu osobistym: zamiast „wyglądasz dziś ohydnie” naprawdę o wiele milej usłyszeć „nie za dobrze wyglądasz, czy dobrze się czujesz? mogę zrobić coś dla Ciebie?”.

6. Liczą się słowa i czyny

Słowa niepoparte czynami są bezwartościowe. Ileż to razy w życiu słyszeliśmy obietnice podwyżki, które nigdy nie zostały dotrzymane. Zapewnienia o uczuciu, którym przeczyły fakty. Same słowa można całkowicie zignorować. Jeśli więc stać Cię na to, by coś powiedzieć, upewnij się, że poprzesz to czynem. Wszelakie zapewnienia można delikatnie mówiąc wsadzić sobie gdzieś.

Jednak same czyny również nie wystarczą. Czasem ktoś nie jest w stanie docenić naszych czynów, jeśli nie są poparte słowami. Szef nie doceni naszej pracy, jeśli się z nią trochę nie poobnosimy. Bliska osoba nie będzie czuła się kochana, jeśli jej tego nie powiemy. Łącz więc ze sobą słowa i czyny i traktuj obie te rzeczy jako nierozerwalne.

Przykład w pracy: jeśli zrobiłeś coś wartościowego, nie zapomnij w delikatny sposób (i w odpowiednim momencie) wspomnieć o tym szefowi. Nie wstydź się, nie krępuj. Zachowując się jak „szara myszka” zawsze nią pozostaniesz.

Przykład w życiu osobistym: nie zapomnij powiedzieć bliskiej osobie, co do niej czujesz. Nie zapomnij powiedzieć czasem przyjacielowi, że jest zajebisty i że strasznie się cieszysz, że masz w nim przyjaciela. Wbrew pozorom, praktycznie każdy z nas tego potrzebuje.

7. Nie wsadzaj nosa w nieswoje sprawy

Zbyt dużo na tym świecie jest osób, które najlepiej wiedzą, co powinni robić inni. Oczywiście sami nigdy nie będąc nawet w stanie tego zrobić. Przykłady tego mamy wszędzie: w polityce, w pracy, w życiu osobistym.

Daruj więc sobie ocenianie kogokolwiek. Poważnie. Zamiast tego, poświęć ten czas i wysiłek na ocenienie samego siebie. Nie oceniaj tego, co robi przyjaciel lub bliska osoba, a co nie dotyczy Ciebie. Jeśli będzie potrzebować porady, zwróci się z tym do Ciebie. Jeśli będzie chcieć być oceniona, poprosi o to. Nie ma chyba skuteczniejszego sposobu na zrażenie kogoś do siebie, niż ocenianie go jeśli o to nie poprosił.

Przykład w pracy: nie oceniaj pracy kolegi przy sąsiednim biurku, lepiej weź się za swoją.

Przykład w życiu osobistym: jeśli przyjaciel będzie chciał, aby jego życie prywatne którym się z Tobą dzieli, było przez Ciebie ocenione, potrafi to wyraźnie powiedzieć. Również potrafi powiedzieć, jeśli potrzebuje porady. Ponieważ zaś nigdy nie znasz wszystkich okoliczności danej sytuacji, Twoja ocena zawsze będzie w mniejszym lub większym stopniu nietrafna. Zazwyczaj w większym.

8. Staraj się być dobrym człowiekiem

Wiem, to brzmi wyjątkowo pompatycznie. Może nawet głupio. Ale czy na pewno? Sądzę, że większość z nas (nawet osób bardzo religijnych, które powinny czynić dobro aby być wiernymi swoim ideałom) tak naprawdę nigdy nie poświęciła więcej czasu, by zastanowić się nad tą kwestią (oczywiście w odniesieniu do własnego zachowania).

Niejednokrotnie zaś w życiu przekonałem się, że dobro rodzi dobro (czasem co prawda po dłuższym czasie), a zło rodzi zło (zazwyczaj od razu). Wiem, że nierzadko zdarza się, iż robimy dla innych wiele dobrego, a dostajemy od życia w tyłek. Wtedy zaś niejedna osoba stwierdzi — dość. I zacznie postępować tak, jak inni, mając nadzieję uniknąć ran. To taktyka wyjątkowo krótkowzroczna, która prędzej czy później się na nas zemści.

Uważam nawet, że zemsta jest czymś złym (i staram się nigdy na nikim nie mścić). Jest czymś złym, bo prowadzi tylko do własnej (chorej) satysfakcji, a nie zmieni przeszłości na lepszą (jeśli zaś zapewni nam dobre samopoczucie, to zazwyczaj na krótko — jeśli zaś zapewnia dobre samopoczucie na długo, powinniśmy iść do psychologa). Wiem, zemsta jest kusząca. Ale nie warto. Naprawdę nie warto.

Być może starając się być dobrymi dla innych będziemy dostawać w tyłek od życia. Można to jednak potraktować na zasadzie „filtra wstępnego” i okazji do tego, by wyrobić sobie „twardą skórę”. Uodpornić się na złe działania czynione przez innych i wyszukać tych, dla których warto robić dobre rzeczy. Traktując innych źle możemy tylko wyjść na tym gorzej, a na pewno nic nie zyskamy.

Ja z czasem wyrobiłem sobie „twardą skórę”. Czy było warto? Zdecydowanie tak. Twarda skóra i bijące pod nią serce (wiem, wiem — pompatyczne) powoduje jednak, że mogę stanąć przed lustrem i popatrzeć sobie prosto w oczy bez wyrzutów sumienia i bez poczucia winy.

Czy to wszystko ma sens?

Większość rzeczy, o których napisałem, to „grzechy własne”, z mojej młodości. Błędy, na których (mam nadzieję) przynajmniej trochę się nauczyłem. Część z nich zainspirowały sytuacje, których doświadczyłem. To elementy komunikacji międzyludzkiej, które wbrew pozorom mogą mieć ogromne znaczenie. Doprowadzić do zrujnowania lub uratowania ważnego związku, przyjaźni, znajomości. Mieć dobre lub złe konsekwencje w życiu zawodowym. Zmienić sposób patrzenia na nas przez inne osoby.

Opisanych tu sposobów podejścia do innych ludzi trudno się nauczyć inaczej, niż samemu popełniając błędy i samemu doświadczając negatywnych konsekwencji związanych z faktem, że inni nie postrzegają w ten sposób relacji z nami. Trudno je kontrolować, bo jesteśmy tylko ludźmi i prócz logiki mamy emocje. Tak, wiem o tym.

Być może jednak uda mi się choć jedną osobę uchować od popełniania takich błędów, jakie mi zdarzyło się popełniać (i czasem nadal zdarza — errare humanum est), i jakie inni popełniali wobec mnie. Jeśli tak, oznaczać to będzie że ten wpis miał sens.